Jak znaleźć pustą plażę nad Bałtykiem w szczycie sezonu?

Co roku latem lubimy wyskoczyć na weekend nad Bałtyk. Nasze wybrzeże jest naprawdę piękne… długie i piaszczyste plaże, którymi możemy spacerować dosłownie godzinami. Tego brakowało nam np. podczas ostatniego wyjazdu na Słowenię i do Chorwacji, gdzie przeważały krótkie, kamieniste lub wybetonowane plaże. Wiele osób myśląc o Bałtyku ma zakodowany obrazek mocno zatłoczonych plaż i hałasu. My takich miejsc też nie lubimy. Cenimy sobie ciszę i spokój. Wakacje mają nam przynieść odpoczynek i pozwolić naładować akumulatory do pracy, co ciężko jest zrobić kiedy nie słyszymy nawet własnych myśli. A jednak lubimy przyjeżdżać nad Bałtyk. Okazuje się, że jeśli się trochę poszuka, można znaleźć plaże, gdzie nawet w szczycie sezonu nie ma więcej niż kilka-kilkanaście osób. Po opublikowaniu zdjęć znad Bałtyku na facebooku dostaliśmy wiele zapytań – jak znaleźć takie puste plaże.

IMG_1464

Okazuje się, że wcale nie jest to trudne. Wystarczy oddalić się tylko parę kilometrów od dużych, typowo turystycznych miejscowości i poszukać noclegu 2-3-5 km dalej, w jakiejś mniejszej wiosce.

Plaże między Dźwirzynem a Kołobrzegiem

Nasz pierwszy wspólny wypad nad Bałtyk spędziliśmy w Dźwirzynie. Zrobiliśmy sobie prawie 12-km spacer plażą do Kołobrzegu. Po drodze mijaliśmy wiele pustych plaż. Skupiska ludzi znajdowały się najczęściej przy wejściach na plaże koło większych miejscowości. Kilkaset metrów dalej było już pusto.

Kiedy dotarliśmy do plaży w Kołobrzegu dosłownie nie mogliśmy się tam odnaleźć. Człowiek na człowieku, hałas nieziemski. Mogliśmy za to się napić zimnego piwa, które weszło idealnie po takim spacerze. Coś za coś.

Łebieniec, plaża Stilo (okolice Łeby)

W sierpniu 2014 wybraliśmy się nad Bałtyk w podróż poślubną 🙂 Nocleg znaleźliśmy w Łebieńcu, który oddalony jest od Łeby o około 8 km. Wokół znaleźć można pełno prawie pustych plaż – np. dość znana plaża Stilo, na której nawet w szczycie sezonu praktycznie nie ma ludzi. Okolice Łeby, to miejsce idealne na rower, którego my wtedy ze sobą niestety nie zabraliśmy i mamy nadzieję to w przyszłości nadrobić. Cisza, spokój, piękna przyroda wokół. Żeby dotrzeć na plażę, trzeba najpierw pokonać około 1,5 km drogi, która prowadzi przez las. Być może to sprawia, że okoliczne plaże świecą pustkami. Ludzie są z natury leniwi. Jadąc na wakacje chcą mieć wszystko pod nosem. Jednak przy odrobienie wyrzeczeń można znaleźć tak magiczne miejsca, gdzie można obcować sam na sam z przyrodą, wyciszyć się i zrelaksować. Nie jest to na pewno opcja dla osób lubiących rozrywkę, sklepy z pamiątkami i budki ze smażoną rybą i piwem na każdym kroku. Tego tutaj nie znajdziecie. Jednak coś za coś. Na rybkę i piwo zawsze można wyskoczyć wieczorem. A w dzień korzystać z pustych plaż. My tak robimy 🙂

W okolicach Łeby znaleźliśmy plaże, które mieliśmy tylko dla siebie. Umożliwiło nam to zrobienie wspaniałej sesji ślubnej. Zdjęcia wyszły rewelacyjne. Jeszcze ciekawsze były kulisy ich robienia 🙂 Żeby dotrzeć na plażę musieliśmy pokonać około 2-kilometrową drogę przez las. W garniturze i sukni ślubnej, Paulina na boso, bo źle się szło w butach ślubnych. Wspomnienia zostaną nam do końca życia. Czasem warto się trochę pomęczyć 🙂

Okolice Łeby są świetnym punktem wypadowym nie tylko na puste plaże. Warto także wybrać się do Słowińskiego Parku Narodowego. Wydmy są powalające. Moglibyśmy na nie patrzeć i patrzeć… Z okolic Łeby najłatwiej zwiedzić Wydmę Łącką.

Ciekawym doświadczeniem jest też wizyta w domu do góry nogami, który znajduje się w Łebie. Nasz błędnik szaleje, a organizm zachowuje się jakbyśmy byli po kilku głębszych. Naprawdę warto odwiedzić to miejsce.

Cisowo, plaża Kopań (okolice Darłowa)

Pierwszą rocznicę ślubu (lipiec 2015) spędziliśmy także nad Bałtykiem. Spaliśmy w Pensjonacie Pod Strzechą, w małej wiosce Cisowo, w której są 2 małe sklepiki, zabytkowy gotycki kościół i momentami tylko do połowy szerokości drogi położony jest asfalt. No i tyle. Miejsce z klimatem. Niby nic tu nie ma, a jednak takie miejsca lubimy najbardziej.

 

W niedzielę idziemy na mszę. Kościół lata swojej świetności ma już dawno za sobą. Skromnie urządzony, bez przepychu. W podłodze dziury. Organisty brak. Panie w pierwszej ławce ustalają jakie pieśni na „trzy-cztery” zaczną śpiewać. Mimo, że wielu tu turystów, panuje swojski klimat. Kazanie naprawdę ciekawe, życiowe. Aż by się chciało częściej uczestniczyć w takich mszach.

Po mszy jedziemy na plażę. Najpierw asfaltem, później skręcamy w boczną dróżkę, aż droga się urywa i wjeżdżamy na leśny parking. Po raz kolejny żałujemy, że nie mamy auta terenowego. Trochę obawiamy się, czy się nie zakopiemy w piachu, ale w końcu udaje się zaparkować. Ruszamy w kierunku plaży.

Jest niedzielne południe, a plaża w tej okolicy praktycznie pusta. Jest wspaniale. I nawet pogoda dopisuje. Jedyne czego brakuje to coś zimnego do picia. Ale coś za coś. Są puste plaże, nie ma infrastruktury turystycznej. Nie przeszkadza nam to jednak bardzo, bo gdy robimy się głodni, to wyruszamy brzegiem morza w kierunku Darłowa.

Zaledwie 2-3 km od tych pustych plaż, mamy to wszystko co tak bardzo kojarzy się z wypoczynkiem nad Bałtykiem. Są knajpki, smażalnie ryb, leje się piwo, można kupić lody i całą masę tandetnych pamiątek. Już jakiś kilometr od Darłowa na plaży robi się coraz tłoczniej i głośniej. Nie możemy uwierzyć, że niespełna 2km dalej ta plaża wygląda zupełnie inaczej. Dziwi nas, że ludzie są aż tak leniwi i nie chce im się rozłożyć ręcznika kawałek dalej, tylko leżą jeden na drugim. Przecież to zaledwie 20-30 minut spacerku. Po raz kolejny uświadamiamy sobie, że czasem warto się trochę poświęcić.

Plaże w okolicy Poddąbia i Orzechowa.

Latem 2016 roku niemal wszyscy nasi znajomi narzekali, że ciężko jest znaleźć jakiś wolny nocleg nad Bałtykiem. W związku z tym, że lato to dla nas najgorętszy okres w pracy, nie możemy planować wyjazdów z dużym wyprzedzeniem. Trochę negatywnie nastawieniu opiniami innych, postanowiliśmy znaleźć jakiś nocleg nad Bałtykiem na dwa dni przed wyjazdem. Wybór padł na okolice Poddębia i Orzechowa. Jakiś domek w Bałamątku (8km od Poddąbia i 14 od Orzechowa) – pierwszy nocleg, który rzucił nam się w oczy (bardzo spodobała nam się nazwa miejscowości). Wolne. Możemy przyjeżdżać. Okazało się, że znaleźć nocleg wcale nie jest trudno, jeśli poszuka się w mniejszych miejscowościach.

Aby dostać się do plaży, musieliśmy pokonać kilka kilometrów przez las. Trasa piękna. Można się na maxa wyciszyć i zrelaksować.

Po dłuższym spacerze w końcu docieramy nad morze. Plaża w Poddąbiu zupełnie pusta. Idziemy dalej plażą w kierunku Orzechowa, podziwiając zjawiskowe klify.

Drogę powrotną pokonujemy górą – klifem. Trasa prowadzi przez las, a z góry mamy świetny widok na ciągnącą się kilometrami pustą plażę. Różnorodność trasy sprawia, że jest niezwykle ciekawa.

Okolice Poddąbia i Orzechowa są też świetną bazą wypadową do zwiedzania Słowińskiego Parku Narodowego. Niespełna 40 km dzieli nas od Poddąbia do Czołpina, gdzie podziwiać możemy Wydmę Czołpińską.

 

Kolejnym ciekawym miejscem, do którego możemy się udać mając bazę wypadową w okolicach Poddąbia i Orzechowa jest Swołowo stolica krainy w kratę, o której więcej pisaliśmy tu. Miejsce jest oddalone od Poddąbia o około 40 km na południowy zachód.

Puste plaże

Co zyskujemy?

  • Cisza, spokój.
  • Plażę mamy praktycznie tylko dla siebie.
  • Nie wydasz niepotrzebnie pieniędzy, bo nie ma gdzie. Nie ma sklepów z pamiątkami, które psują się jeszcze zanim zdążysz je kupić, nie ma budek z lodami, goframi i piwem. Nie ma smażalni ryb.
  • Możesz spokojnie zabrać ze sobą dzieci, nie obawiając się, że znikną Ci z oczu w tłumie plażowiczy.
  • Możemy zrobić wspaniałe zdjęcia z czystym kadrem.

Co musimy poświęcić?

  • Na pustych plażach nie ma infrastruktury turystycznej. Nie wypożyczysz tu skutera, nie zjesz lodów czy gofrów, nie napijesz się zimnego piwa (chyba, że kupisz je wcześniej).
  • Często, żeby dotrzeć do pustych plaż, trzeba odbyć krótszy lub dłuższy spacer. Nie masz morza w odległości 100m od miejsca, w którym nocujesz (chyba, że nocujesz na plaży 🙂 ).
  • Nie ma tu sklepów z pamiątkami.
  • Plaże są niestrzeżone, nie ma tu ratowników, więc zastanów się trzy razy zanim zbyt odważnie zaczniesz obcować z morzem.

A Wy co wybieracie? Wygodę i infrastrukturę turystyczną czy ciszę, spokój i puste plaże? Jakie są Wasze ulubione miejsca nad Bałtykiem? Znacie jakieś puste plaże?

Może zainteresują Cię inne wpisy?

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco!

5 Comments

  1. Marcin pisze:

    Ja zazwyczaj jeżdżę do Jarosławca- niby mała miejscowość, ale jak jest pogoda to o 9 rano ciężko o miejsce na plaży 😉

  2. CzajkaPodroze pisze:

    Okolice Łeby i takie pustki wydaje się wręcz niemożliwe. Po tym co pokazaliście za rok wybiorę się z pewnością na taki odpoczynek.
    Pozdrawiam

  3. Dorota pisze:

    Witam, też szukam takich plaż i znalazłam!
    pusta plaża i brak komercji nad Bałtykiem? Polecam Dębinę! Piękne plaże, piękne klify!!!! Nieopodal zatłoczonego Rewala. Maleńka miejscowość z jedną budką z lodami. Brak jakiejkolwiek budy z tym co dzieciom zupełnie niepotrzebne!! A super rybka i inne obiadki w bussinesie prowadzonym w sklejce z 4 płyt OSB z zachęcającą reklamą “otwieramy jak się wyśpimy, zamykamy jak się zmęczymy” DLA MNIE BOMBA. Pozdrawiam, mogę dołączyć dokumentację fotograficzną 🙂

  4. Mariola pisze:

    I jeszcze półwysep helski. Tam również znajdziesz miejsca bez tłumu, wręcz puste. I cudowny aksamitny piasek. Między Krynicą Morską a Piaskami także. 🙂

Leave a Reply

Translate »

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco!

rogalin